Biżuteria królowej Fabioli na aukcji: belgijska monarchia winna zaniedbania dziedzictwa

2026-01-06

Symbolizujące historię, władzę i ciągłość, klejnoty królewskie wykraczają daleko poza swoją wartość materialną. Wystawienie na aukcję niektórych przedmiotów należących niegdyś do królowej Fabioli, przekazanych jej hiszpańskiej rodzinie po jej śmierci, rodzi zatem poważne pytania. Choć sprzedaż nie leży bezpośrednio w gestii belgijskiej monarchii, brak porozumienia mającego na celu zachowanie tych klejnotów w narodowym dziedzictwie sprawia jednak wrażenie wycofania się, ponownie rozpalając debatę na temat odpowiedzialności instytucji królewskiej za ochronę i przekazywanie historycznego oraz kulturowego dorobku kraju. 

Aukcja przeprowadzona przez hiszpański dom aukcyjny, na której sprzedawane są klejnoty należące niegdyś do królowej Fabioli, to nie zwykła plotka towarzyska. To przyznanie się do porażki, a co więcej, do błędu w zakresie ochrony dziedzictwa. Wśród wystawionych przedmiotów znajduje się półkomplet z lat 20. XX wieku oraz pierścionek zaręczynowy kobiety, która przez ponad trzy dekady była królową Belgów. Przedmioty głęboko związane z historią monarchii, dziś traktowane jak pospolite aktywa finansowe, bez skrupułów trafiają na międzynarodowy rynek prywatny.

Ta sytuacja jest tym bardziej szokująca, że nie jest ani nieprzewidywalna, ani przypadkowa. Jest wynikiem świadomego, strukturalnego wyboru belgijskiej monarchii: decyzji o braku jakiejkolwiek polityki ochrony królewskiej biżuterii. Tam, gdzie inne europejskie monarchie od dawna rozumieją, że niektóre przedmioty wykraczają poza sferę prywatną i należą do dziedzictwa narodowego, Belgia trzyma się wąskiej wizji, prawnie wygodnej, lecz historycznie katastrofalnej. 

W Wielkiej Brytanii Royal Collection Trust chroni królewskie klejnoty przed rozproszeniem i spekulacją. W Hiszpanii, Holandii czy krajach skandynawskich fundacje i państwowe kolekcje zapewniają zachowanie i przekazywanie emblemarycznych przedmiotów. W Belgii natomiast, nic. Brak funduszu, brak oficjalnej kolekcji, brak woli politycznej lub królewskiej, by uświęcić te symbole. Biżuteria traktowana jest jak dobra osobiste, skazana na rozproszenie w wyniku sukcesji i prywatnych interesów.

Efekt jest dziś widoczny dla wszystkich. Po śmierci królowej Fabioli jej klejnoty zostały podzielone między spadkobierców według ściśle rodzinnej logiki, bez jakiegokolwiek uwzględnienia ich znaczenia historycznego. Choć kilka przedmiotów pozostało w rękach obecnej pary królewskiej, duża część wymknęła się spod kontroli instytucjonalnej, trafiając do dalszych krewnych, którzy mogli nimi dysponować według własnego uznania. Obecna aukcja nie jest więc zaskoczeniem: jest bezpośrednim skutkiem zorganizowanego zaniedbania. 

Co gorsza, monarchia nie może udawać ignorancji ani bezsilności. Wybrała nicnierobienie. Zaakceptowała, że biżuteria noszona podczas ceremonii oficjalnych, wizyt państwowych i kluczowych momentów historii Belgii może na zawsze opuścić kraj, bez debaty publicznej, bez klasyfikacji jako dziedzictwo, bez jakiegokolwiek mechanizmu pierwokupu. Ta cisza jest formą rezygnacji.

Ta rezygnacja rodzi fundamentalne pytanie: jak instytucja, która przedstawia się jako gwarant ciągłości narodowej, może tak obojętnie traktować własne symbole? Pozwalając na znikanie klejnotów korony, belgijska monarchia sama osłabia swoją narrację, prestiż i legitymację kulturową. Pozbawia się namacalnego dziedzictwa, które mogło być przekazane, wystawione, badane i dzielone z obywatelami. 

Sprzedaż biżuterii królowej Fabioli działa więc jak brutalny sygnał ostrzegawczy. Ukazuje monarchię niezdolną, lub niechętną, do przyjęcia nawet podstawowej odpowiedzialności za dziedzictwo. W tym tempie wkrótce nie pozostanie nic z belgijskich klejnotów królewskich, poza archiwalnymi zdjęciami i katalogami aukcyjnymi. Ciche znikanie, lecz pełne znaczenia, za które odpowiedzialność spoczywa w całości na samej instytucji.

SWSP

(Tłumaczenie z języka francuskiego)