Pada śnieg w Brukseli
Pada śnieg w Brukseli

Kiedy w Brukseli pada śnieg, budzi się we mnie coś pradawnego. Miasto milknie, jakby wstrzymywało oddech, a pod białym welonem, niemal szkarłatnym w mętnym świetle, wszystko się przemienia. Śnieg przykrywa brud, porzucone nadzieje, widoczne i niewidzialne odpady, i przez chwilę świat zdaje się być wybaczony. Chodniki stają się czystymi kartami, dachy, milczącymi ołtarzami. Bruksela nie jest już ciężka ani zmęczona: staje się pocztówką, pozornie czystą, niemal nierzeczywistą, niczym mistyczna wizja ofiarowana tym, którzy wciąż potrafią patrzeć. W tej świętej bieli wierzę, że dostrzegam obietnicę miasta wymyślonego na nowo, obmytego przez niebo.
